Baek Soo-Jung (Moon Ga-Young) jest wzorową liderką zespołu w domu towarowym Yongsung. Jest bardzo wymagająca wobec siebie i innych, nawet swoich przełożonych. Znana jest ze swoich szczerych i bezpośrednich opinii, czego nie wytrzymują psychicznie dyrektorzy jej działu i wszyscy po kolei odchodzą ze stanowiska. Z nadejściem nowego dyrektora Baek Soo-Jung obiecała sobie, że będzie bardziej powściągliwa i mniej radykalna.
Nowym dyrektorem jej działu zostaje Ban Joo-Yeon (Choi Hyun Wook), którego rodzina zarządza całym Yongsung. Jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, kiedy był mały, więc jego wychowaniem zajęła się bardzo wymagająca i zimna babcia. Na zewnątrz Ban Joo-Yeon jest równie zimny i profesjonalny jak jego babcia, ale w jego wnętrzu króluje szalony kolekcjoner zabawek, gracz w gry komputerowe i fan ostrej muzyki rokowej.
Baek Soo-Jung i Ban Joo-Yeon nie są świadomi tego, że znają się jeszcze z czasów swojej młodości i niestety dla każdego z nich jest to gorzkie wspomnienie, które od 16 lat nie jest w stanie zniknąć z ich pamięci.



Czekałam na tę dramę, ponieważ bardzo lubię Choi Hyun Wook’a i tę jego niesamowitą energię na ekranie. Miałam małe wątpliwości czy dobrze się zgra z Moon Ga-Young, ale po 4 odcinkach całkowicie mnie kupili jako główna para tej dramy. Są między nimi iskry. Postać Joo-Yeon jest młodszy od Soo-Jung o 4 lata, do tego on ma uwięzionego w sobie spragnionego uwagi dzieciaka, który może być całkowicie sobą jedynie w swojej ukrytej jaskini. Soo-Jung od dziecka musiała zachowywać się dojrzale ponad swój wiek. Po stracie matki to ona ogarniała domową rzeczywistość swojej rodziny i praktycznie nie miała czasu na zabawę i relaks. Pierwszy raz spotkali się w internetowej grze w swoich nastoletnich latach. Już wtedy było widać, że są w stanie wypracować wspólną płaszczyznę, na które potrafią się porozumieć i wzajemnie wspierać pomimo ogromnych różnic. Po tych kilku odcinkach widać, że jako dorosłe osoby wciąż to potrafią. Teraz czekam z nadzieją, że kiedy odkryją swoje prawdziwe tożsamości to nie będzie wielkich fochów i cichych dni, bo przy 12 odcinkach nie mamy na to za bardzo czasu.



„My Derest Nemesis” jest sympatyczną komedią romantyczną, która powiela schematy dramalandu, ale w jakiś taki odświeżający sposób. Na uwagę zasługuje również druga para, której relacja rozwija się całkiem ciekawie.

