O czym jest ten drama?
„When Destiny Brings The Demon” opowiada historię Sima Jiao, ostatniego potomka potężnego klanu, który jest uwięziony w górach od 500 lat. Jego uwolnienie następuje niespodziewanie, gdy Liao Tingyan, współczesna dziewczyna, zostaje przeniesiona do świata nieśmiertelnych. Od tego momentu dwójka bohaterów łączy siły, by przeciwstawić się okrutnym praktykom innych klanów, powoli znajdując pocieszenie i ukojenie w swoich towarzystwie.


Z niecierpliwością czekałam na tę dramę, głównie dlatego, że jestem wielką fanką Chen Feiyu i jego charyzmy na ekranie. Zazwyczaj nie jestem wielką fanką dram typu Xianxia, ale dla tej zrobiłam wyjątek i bardzo się z tego cieszę.
Sednem historii jest relacja między dwójką głównych bohaterów. Tak, są spiski, bitwy i mroczniejsze wątki, ale to, co naprawdę się wyróżnia, to ich więź. Dawno nie widziałem pary w dramalandzie, która wydawałaby się tak autentyczna.


Sima Jiao pokazany jest jako postać zimna i bezwzględna, pozornie niezdolna do okazywania emocji, ale kiedy jest z Liao Tingyan, zmienia się w kogoś zupełnie innego. W chwili, gdy zdaje sobie sprawę, że ona jest jedyną osobą na świecie, która nie chce go zabić, ich związek zaczyna przynosić mu poczucie spokoju i ulgi. Komunikują się otwarcie, on jej słucha, szanuje jej opinie, troszczą się o siebie i wspierają w sposób, który wydaje się odświeżająco szczery.


W ich interakcjach jest też spora dawka subtelnego humoru, co dodaje historii jeszcze większego uroku.
Chen Feiyu i Wan Yinglu mają fantastyczną chemię na ekranie. Widać, że dobrze ze sobą współpracują i udało im się stworzyć duet, który zapamiętam na długo.
Przyznam się, że uwielbiam spoilery, więc już wiem, co będzie dalej i szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać.
Jeśli jesteś fanem dram, w których główna para ma zdrową, słodką i emocjonalnie ugruntowaną relację, ta drama zdecydowanie jest wart Twojego czasu.