O czym jest ta drama?
W posiadłości Wei pojawia się lisi demon i planuje zabić pannę młodą. To powoduje, że do rodziny Wei przybywa czwórka łowców demonów, każdy z zamiarem złapania lisiego demona, ale każdy z innych powodów. Wśród nich są dwie siostry, Lu Wuyi i Wu Wangyan, pochodzące z klanu lisich demonów, Wu Shiguang, który dzięki złapaniu demona chce się zbliżyć do potężnego Smoczego Bóstwa oraz niewinny Ji Ling z silnym wojownikiem Li Jie. Losy całej czwórki zaczynają się splatać w niekontrolowany sposób. Każde z nich ukrywa mnóstwo tajemnic, zwłaszcza dotyczących ich prawdziwych tożsamości.




Wizualnie ta drama to perełka, ale to już było widać w trailerze. Kostiumy, scenografia, ujęcia i przecudnej urody obsada to znak rozpoznawczy Edwarda Guo. W jednej z głównych ról mamy Tian Jiarui, który przeszedł samego siebie. Zagrał tu kilka skrajnie różnych postaci, które składały się w jedną (wiem, brzmi dziwnie, ale tak było). On ma coś takiego w twarzy i spojrzeniu, że ciężko oderwać wzrok. On nie gra swoich postaci, on się nimi staje. Odkąd zobaczyłam go w roli złośliwego brata Gong od trucizn w „My Journey To You” wiedziałam, że ten chłopak to aktorskie złoto. Okazuje się, że ma on porządny aktorski warsztat, który szlifował na deskach teatru i w szkole artystycznej. I wiecie co, to widać od początku jego telewizyjnej kariery. Żeby tego było mało, to jeszcze pięknie śpiewa i nagrywa OST do swoich dram.


Ale wracając do dramy. Od pierwszych odcinków trzyma w napięciu, plącze tropy, rozpala mózg i nie daje spać po nocach. Historia ma tyle warstw co ciasto francuskie, a niektóre postacie tyle tożsamości, że ciężko się czasem połapać. Co chwila w głowie miałam pytanie „O co tu chodzi?T” Do tego jeden z najcudowniejszych romansów jakie widziałam. Napięcie między Lu Wuyi a Ji Ling jest wręcz namacalne od ich pierwszych minut razem, a im dalej tym lepiej. Duża tu zasługa aktorów, Yu Jingyi i Tian Jiarui (który chyba zaliczył tu swój pierwszy dramowy pocałunek) oraz pięknie nagranych scen (bardzo zmysłowa scena obmywania dłoni).


Druga para (Joseph Zeng and Chen Duling) była mniej wyrazista i ciekawa, zwłaszcza w drugiej połowie dramy. Aktorsko było ok, ale bez fajerwerków. Najbardziej lubiłam ich, kiedy byli zamknięci w tej iluzji i żyli sobie spokojnie jako małżeństwo. Oni byli bardziej dojrzali i spokojni w swoim romansie, nie to co Ji Ling i Lu Wuyi, u których relacja rozpalała się od skrajnych emocji. Generalnie w tej dramie jest dużo emocji. Na pewnym etapie dramy uczucie samotności, którego doświadczał jeden z głównych bohaterów, wylewa się na widza wiadrami i ciężko nie uronić łzy.


Nie ma co tu dużo pisać, bo za dużo można zdradzić, a odkrywanie tych wszystkich warstw historii jest najlepszą zabawą przy oglądaniu tej dramy. Ja jestem tą dramą zachwycona. Wszystko mi się tu podobało a najbardziej ta plątanina tropów i wspaniała historia miłosna (chociaż wile osób właśnie na to narzeka). Od siebie bardzo polecam. Już dawno nie targały mną takie emocje jak przy tej dramie. Można tu pogłówkować, popłakać a nawet delikatnie pośmiać.
Dla kogo to idealna drama?-dla kogoś kto lubi pięknie wizualne dramy, bardzo zawiłe i wielowarstwowe historie i dla fanów Tian Jiarui, ponieważ tutaj naprawdę pokazał swoje aktorskie umiejętności.
