Dramy Recenzje

Recenzja „Gildii Zabójców” – Dlaczego fani koreańskich seriali mogą być zainteresowani tą książką

Wiecie po czym można poznać dobrą książkę? Po tym, że sen traci przy niej na wartości. Taka jest  najnowsza powieść wydawnictwa Papierowy Księżyc – „Gildia Zabójców” – świetny debiut pisarski Małgorzaty Stefanik (znanej w sieci jako Gosiarella). To pierwsza część z zapowiedzianej przez autorkę trylogii o przygodach młodej Alyssy, członkini tajemniczej organizacji zabójców. Gdy zaczęłam ją czytać, to pierwsze co mi przyszło do głowy, to mocne skojarzenie ze światem z filmów Johna Wicka, ale w trakcie czytania totalnie o tym zapomniałam. Całkowicie wsiąkłam w świat stworzony przez autorkę. Momentami akcja jest prowadzona na różnych płaszczyznach czasowych, ale jest to tak zgrabnie zrobione, że czytelnik nie błądzi w czasoprzestrzeni.

Tę książkę przyrównałabym gatunkiem do filmów neo-noir, ponieważ określenie jej jako powieść przygodowa byłoby zbyt proste, a z urban fantasy ma niewiele wspólnego (brak tu magicznych wątków). Świat zabójców istnieje równolegle do zwykłego świata. Jest ciemny i niebezpieczny. Przekleństwa, zabójstwa i ociekanie krwią to chleb powszedni dla jego mieszkańców. Jednak, jeśli spodziewacie się tylko mrocznej i krwawej historii to muszę was zmartwić. Autorka ma świetne poczucie humoru. Dialogi są bystre, sarkastyczne, ale nigdy chamskie.

Powieść naszpikowana jest również wieloma interesującymi bohaterami i wydarzeniami. Dzięki ich szczegółowym opisom wszystko z łatwością materializuje się w umyśle czytelnika. Czytając „Gildię Zabójców” miałam wrażenie, że oglądam dobrze nakręcony serial. Dokładnie wiedziałam jak wyglądają postacie, co robią i czują w danym momencie. Największą zaletą tej powieści są właśnie ciekawi, dobrze skonstruowani bohaterowie. Nie są jednowymiarowi, każdy ma swoją historię. Nikt nie jest tylko dobry i tylko zły. Przyznam się szczerze, że już dawno nie miała okazji spotkać tak interesującej bohaterki jak Alyssa. 

Alyssa nie jest wzorem cnót i zalet, ale to ostatnia rzecz jakiej bym się spodziewała po kimś, kto zarabia zabijając ludzi na zlecenie. To dziewczyna boleśnie doświadczona przez los, ale zamiast żyć jak ofiara, zaczęła żyć jak drapieżnik, którego istnienie napędzane jest przez chęć zemsty. Ma swój zawodowy kodeks, dzięki któremu jej działania są niezwykle skuteczne. Jest twarda, silna i chłodna w stosunkach międzyludzkich, ale nie pozbawiona człowieczeństwa i empatii – zwłaszcza wobec słabszych i niewinnych. Ma sarkastyczne poczucie humoru, lubi drażnić się z ludźmi, a cięte riposty nie dają żadnych szans przeciwnikowi.

Jej związki z mężczyznami są bardzo ciekawe, żeby nie powiedzieć skomplikowane. Ojciec zastępczy/przełożony, podopieczny/rekrut, tajemniczy i niebezpieczny były chłopak oraz cały zespół k-popowy to duże wyzwanie dla tak młodej kobiety. Jednak Alyssa jest tego typu dziewczyną, która śmiało rozdaje karty w całym tym męskim towarzystwie. Nie jest osobą, którą można manipulować, omamić czy nawet uwieść. Można ją przekupić, ale jedynie dobrym jedzeniem. W obliczu słodyczy jest prawie bezbronna.

Fani koreańskich seriali oraz k-popu z pewnością będą zachwyceni, że na główne miejsce akcji swojej powieści autorka wybrała Koreę Południową, a dokładnie Seul. Żeby tego było mało, to wplątała czterech niewinnych chłopców z koreańskiego boysbandu w brutalny świat, gdzie morderstwo i tortury to część obowiązków zawodowych. Mogę śmiało powiedzieć, że oni są tym słodkim lukrem na torcie mrocznego świata „Gildii Zabójców”. Założę się, że niejedna fanka k-popu marzyła o przyjaźni ze swoimi idolami, a w tej książce tego właśnie doświadczycie.

Całą historię czyta się niebywale szybko, a wspomnę tylko, że powieść liczy sobie niewiele ponad 400 stron. Nie ma tu miejsca na nudę. Akcja jest wartka i wielowątkowa. Nie zabrakło także romansu. Mamy tu do czynienia z trójkątem miłosnym, a może nawet i czworokątem. Ta niejasność relacji damsko-męskich była fascynująca. Czułam tu powiew klasycznej koreańskiej dramy. Jestem bardzo ciekawa następnych części tej trylogii. Czy poziom się utrzyma? Czy znów spotkam swoje ulubione postacie?

Po tylu pochwałach czas na krytykę. Szczerze mówiąc to wad tej powieści szukam trochę na siłę, bo nie znalazłam niczego, co by mi bardzo przeszkadzało w czytaniu. Czasami nie wszystko było dla mnie jasne, jakby autorka zapomniała się z czytelnikiem podzielić wszystkimi informacjami, np. jak to się stało, że europejski oddział gildii ma swoją siedzibę akurat w Polsce. Druga sprawa, która mnie trochę uwierała to to, że chłopcy z zespołu INTERSTELLAR mieli praktycznie nieograniczoną swobodę w funkcjonowaniu. Dla każdego fana koreańskiej pop kultury oczywiste jest, że artyści żyją w Korei jak w złotych klatkach. Ale już wcześniej wspomniałam, nie odebrało mi to przyjemności w czytaniu. Fakt, że trzeba czekać na dalsze losy przygód Alyssy, to chyba największa wada tej książki.

Mogę śmiało powiedzieć, że „Gildia Zabójców” Małgorzaty Stefanik, to jeden z lepszych debiutów pisarskich, jakie miała okazję ostatnio przeczytać.

2 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *